Windykator, a syndrom wypalenia zawodowego (burnout)

Wypalenie zawodowe, zwane także syndromem burnout (od ang. burn out) to przypadłość dopadająca wielu pracowników, niezależnie od charakteru wykonywanej pracy i branży. W równym stopniu doświadczają go przedstawiciele handlowi, doradcy finansowi, urzędnicy i pracownicy fizyczni.

Zajmowane stanowisko i osiągane dochody nie zawsze są skuteczną tarczą ochronną przed wypaleniem, choć niewątpliwie mają znaczenie. Układ odpornościowy pracowników osiągających satysfakcjonujące dochody i zajmujących stanowiska mniej narażone na oddziaływanie zewnętrzne (kierownictwa wyższego szczebla, klientów itp.) z pewnością skuteczniej zwalcza przejawy przewlekłej niedyspozycji, choć nie jest to regułą. Windykatorzy, ludzie z pozoru stanowczy, zdecydowani i przebojowi, niczym nie ustępują w swych słabościach przedstawicielom innych profesji, zwłaszcza jeżeli życie zawodowe zafundowało im pracę w sztywnych ramach korporacji.

Duże firmy windykacyjne od dawna stawiają na specjalizację w ramach organizacji. Pracownik zostaje umiejscowiony na określonym szczeblu korporacyjnej drabiny z jasno sprecyzowanym zakresem obowiązków. Im zakres ten jest węższy, tym bardziej negatywnie wpływa to na jego ogólne samopoczucie i wykonywane obowiązki. Współczesny windykator bardziej przypomina robota na linii produkcyjnej niż wszechstronną maszynę wielofunkcyjną. Odchodzą w niepamięć czasy specjalistów dysponujących interdyscyplinarną wiedzą i wykorzystujący ją w praktyce w codziennych czynnościach zawodowych. Niedobitki tego gatunku występują jeszcze tu i ówdzie w „rezerwatach” dużych korporacji, jednak ich obecność ma dla większości organizacji wymiar bardziej symboliczny niż praktyczny.

Analizując struktury organizacyjne współczesnych windykacyjnych „molochów” można bez obaw stwierdzić, że są to miejsca sprzyjające nasilonemu występowaniu syndromu wypalenia zawodowego. Przykładowo, jednym z podstawowych filarów współczesnej firmy windykacyjnej jest contact center - miejsce, w którym skoncentrowana zostaje działalność polegająca na kontaktach telefonicznych z dłużnikami lub potencjalnymi klientami (w przypadku działów sprzedaży). Trudno przy tym zaprzeczyć, że w dłuższej perspektywie praca w contact center zalicza się do wyjątkowo monotonnych i w efekcie frustrujących. Ale nie tylko pracownicy „przyspawani” do telefonów są narażeni na negatywne skutki uboczne monotonii zawodowej. Dotyczy to także pracowników tzw. pionów operacyjnych (korespondencji, analiz, IT itp.). Prędzej czy później, większości z nich przyjdzie zmierzyć się z tym problemem.

Objawy wypalenia zawodowego są na tyle liczne, że ich skrupulatne wymienianie nie ma większego sensu. Niektóre z nich są jednak na tyle poważne, że często uniemożliwiają pracownikowi dalsze rzetelne wykonywanie obowiązków i przekreślają jego szanse na rozwój zawodowy w ramach danej organizacji lub nawet poza nią, o ile nie zmieni się diametralnie charakter wykonywanej przez niego pracy lub przynajmniej otaczająca go atmosfera. Do tych najpoważniejszych z pewnością należy zaliczyć stałe uczucie przemęczenia, brak chęci wychodzenia do pracy i częste nieobecności w pracy, uczucie całkowitego wyczerpania po pracy, dolegliwości bólowe, zakłócenia snu, negatywne nastawienie do otoczenia (klientów, współpracowników) itp. Wypalenie zawodowe negatywnie wpływa nie tylko na relacje pracownika z innymi osobami w miejscu pracy ale także na jego stosunki z najbliższymi.

Niestety, wydaje się, że niewielu pracodawców widzi potrzebę wdrażania środków zapobiegających powstawaniu u pracowników symptomów wypalenia zawodowego. Z kolei wśród tych, którzy taką potrzebę dostrzegają, niewielu jest takich, którzy robią to skutecznie. Działania prewencyjne wymagają po stronie pracodawcy wyeliminowania przyczyn a to z kolei wiąże się z wyjątkowo uciążliwymi, kosztownymi i trudnymi do zaakceptowania zmianami. Pracodawca musi zadbać o to, aby obciążenie pracą nie było nadmierne, wynagrodzenia były adekwatne do charakteru wykonywanej pracy (przy czym w rozumieniu pracownika „adekwatne” znaczy satysfakcjonujące względnie akceptowalne), atmosfera była zdrowa tak na linii pracownik - pracownik jak i przełożony - pracownik. Pracodawca musi się nauczyć wyznaczać jasne i możliwe do zrealizowania cele, dotrzymywać obietnic, zapewniać pracownikom możliwość rozwoju zawodowego itp. Bez wątpienia niewielu pracodawców jest w stanie i ma ochotę sprostać tym wymaganiom. Tańsza, szybsza i łatwiejsza w realizacji jest polityka eliminowania obciążających system pracowników i zastępowania ich nowymi. Większość przedstawicieli pracodawców w branży windykacyjnej zapewne zaprzeczy, jakoby polityka „zagłady” miała charakter wiodący, jednak tezom stosunkowo łatwo jest zaprzeczyć, natomiast z faktami dyskutuje się znacznie trudniej.

Szansą dla rzeczywiście wypalonego windykatora (bo na tej grupie zawodowej się skupiamy) najczęściej jest zmiana charakteru wykonywanej pracy lub pracodawcy, gdyż tylko nieliczni potrafią sobie poradzić z syndromem poprzez umiejętne odseparowanie życia zawodowego od prywatnego. Wielu nie decyduje się na szybki exodus z obaw o sytuację ekonomiczną własną lub rodziny, co tylko dodatkowo pogłębia ich problemy. Tymczasem ze znalezieniem pracy w tej samej lub pokrewnej branży póki co nie ma większego problemu, choć oczywiście nie zawsze (przynajmniej na starcie) wiąże się to z satysfakcjonującym wynagrodzeniem. Aspekt finansowy nie powinien jednak całkowicie przesłaniać „umęczonemu” pracownikowi korzyści wynikających ze zmiany otoczenia. Jeżeli dzięki zmianie będzie w stanie uleczyć rany z przeszłości, korzyści z tego wynikające mogą się okazać ostatecznie wyjątkowo cenne, także w wymiarze finansowym.

10/10/2012 | Autor: Przemysław Jamróz | Źródło: portal www.windykacja.pl