Windykacja to nie jest łatwy kawałek chleba

Dlatego jak przysłowiowe grzyby po deszczu powstają wszelkiego rodzaju kancelarie i agencje, których celem jest zawojowanie tej branży. Za windykację biorą się prawnicy, ekonomiści, emerytowani policjanci, studenci, byli pracownicy firm windykacyjnych, agenci ubezpieczeniowi i przedstawiciele wielu innych profesji - niekoniecznie mający doświadczenie związane z dochodzeniem zapłaty wierzytelności. Zachęceni sygnałami płynącymi z rynku oraz danymi statystycznymi postanawiają rzucić sobie oraz światu wyzwanie i dzięki swojej pomysłowości i entuzjazmowi wyrwać konkurencji kawałek rynku lub zagospodarować jego dziewiczą część. I tutaj nieoczekiwanie spotykają się z czymś, czego nie zakładali wcześniej - klient nie tylko nie chce przyjść sam ale także nie jest zainteresowany tym, żeby przyjść do niego. Poza tym, dość szybko okazuje się, że branże nie skażone windykacją nie istnieją - są tylko takie, o które zaciekle walczy również konkurencja.

Pozyskiwanie klientów zainteresowanych przekazaniem wierzytelności do obsługi przypomina pracę katorżniczą, bez względu na to, czy grupę docelową stanowią duże firmy, czy małe lub średnie przedsiębiorstwa. Niby oczywistym jest fakt, że kiedy powstaje dług, pojawia się problem, zwłaszcza dla wierzyciela, który wywiązał się z umowy i liczył na to, że kontrahent go nie zawiedzie. Wiadomo także, że wierzyciele nie zawsze postępują racjonalnie w trudnej dla siebie sytuacji. Często emocje biorą górę nad rozsądkiem i nadzieja na polubowne załatwienie sprawy umiera powoli lub śmiercią nagłą, niekiedy na skutek jednej lub kilku nieprzemyślanych decyzji, niekiedy na skutek szeregu zaniechań. I chociaż z długami jest jak z chorobami - nie leczone pogarszają sytuację pacjenta - wierzyciela, to zdecydowana większość z nich trafia do lekarza - prawnika lub windykatora w ostatnim stadium choroby, gdy profesjonalna diagnoza przekreśla nadzieję na całkowite wyleczenie. Dlatego liczebność argumentów mających na celu pozbycie się windykatora z pola widzenia lub słyszenia jest nie mniejsza niż tych, które mają na celu spławienie agenta ubezpieczeniowego lub akwizytora. Ale początkujący „łowca wierzytelności” nie zawsze jest w stanie zaakceptować taki stan rzeczy i poddaje się bez walki. Nielicznym udaje się w krótkim czasie pozyskać odpowiednią ilość przyzwoitych zleceń i utrzymać w grze. Pozostali porzucają dotychczasowe plany lub liczą na cud, który nigdy się nie zdarza.

Branża windykacyjna nie różni się specjalnie od innych. Jest w niej konkurencja, zadowoleni i niezadowoleni klienci, sukcesy i porażki. Ten, kto tego nie rozumie od początku, nie zarobi na siebie, nie mówiąc już o swojej rodzinie. Nie pomoże zatrudnienie pracowników do pozyskiwania klientów, bo tych trzeba solidnie zmotywować do pracy, a motywacją są niemal wyłącznie pieniądze. Inne motywatory działają krótkoterminowo. Tymczasem początkujący przedsiębiorca ma najczęściej ograniczony budżet i nie stać go na utrzymanie nawet namiastki prawdziwego działu sprzedaży. Tak więc receptą na początkowy sukces jest indywidualne zaangażowanie, pomysłowość, determinacja i szczęście nowicjusza. Dopiero potem przychodzi czas na planowanie rozwoju firmy, ale do tego etapu, który można określić mianem finałowego, dociera niewielki procent tych, którzy wystartowali w eliminacjach.

Dowodem potwierdzającym tą tezę jest dominacja rynkowa podmiotów, które swój biznes rozwijały w czasach umiarkowanej lub niewielkiej konkurencji i dużego zapotrzebowania na ich usługi. Czasy te, choć stanowią nieodległą przeszłość, minęły bezpowrotnie. Ci, którzy wystartowali kilka lat później, do dnia dzisiejszego zapracowali co najwyżej na pozycję średniaka. Z kolei startujący dzisiaj powinni być usatysfakcjonowani, jeżeli po opłaceniu rachunków i wynagrodzeń dla pracowników pozostanie im nadwyżka pozwalająca na godną egzystencję. A jeżeli uda im się przeskoczyć na poziom odróżniający osiedlowy warzywniak od całodobowych delikatesów w centrum miasta, będą mogli uznać, że osiągnęli to, co zakładali.

10/05/2011 | Autor: Przemysław Jamróz | Źródło: portal www.windykacja.pl