Kryzys w firmach to żniwa dla wywiadowni gospodarczych

Obroty przedsiębiorstw oceniających wiarygodność finansową innych wzrosną w tym roku nawet o jedną trzecią

Największe renomowane wywiadownie gospodarcze nie owijają w bawełnę. – Mamy pełne ręce roboty. Coraz większe poczucie niepewności w firmach wynikające z gospodarczej dekoniunktury to większy popyt na informację gospodarczą – zapewniają.

– Tylko w pierwszym półroczu tego roku zanotowaliśmy 25 – 30-proc. wzrost liczby zapytań o raporty handlowe – przyznaje Grzegorz Błachnio, analityk z firmy Euler Hermes. Jej konkurencja także nie ma na co narzekać. Bisnode Polska odnotował 25-proc. wzrost, a w Coface od początku roku klienci sprawdzili już o 10 proc. więcej kontrahentów krajowych i o 15 proc. więcej zagranicznych niż w tym samym okresie roku ubiegłego.

– Prowadzenie biznesu bez korzystania z wywiadowni jest dziś bardzo ryzykowne. Wartość dokładnej informacji o klientach, zwłaszcza nowych, stała się nieoceniona. Koszt tej usługi jest nieporównywalnie mały wobec korzyści, jakie się osiąga – uważa Roman Halicki z firmy Viessmann Polska, która korzysta z usług wywiadowni. Dodaje, że niemal co drugi dzień w jego spółce zapada decyzja, aby nie przystępować do kontraktu – jej podstawą jest właśnie raport wywiadowni. Z kolei Anna Dobosz z działającej w branży poligraficznej firmy Avery Dennison Polska dodaje, że u niej standardowo jest prześwietlany każdy nowy klient. – Wielokrotnie nas to już uchroniło przed ryzykiem braku zapłaty czy ryzykowną sprzedażą. Poza tym, gdy dostaniemy sygnał z branży, że jakiś nasz kontrahent może mieć problem, natychmiast zamawiamy raport na jego temat – mówi Dobosz.

Klienci chętnie kupują informacje, bo i sama branża dostosowuje ofertę do zmieniających się wymagań. Zwykły raport bazujący na odpisie z KRS już przestaje wystarczać. – Firmy szukają jak najbardziej aktualnych informacji, nie wystarcza im już zebranie danych o wynikach finansowych z ogólnodostępnych źródeł, które są zazwyczaj mocno przeterminowane – mówi Grzegorz Błachnio. W cenie są dane, których nie da się wyczytać w oficjalnym bilansie filmy. Wśród nich są m.in. dane o niedawnych lub aktualnych windykacjach w firmie czy egzekucjach komorniczych. Pożądane są też informacje o moralności płatniczej badanego podmiotu, czyli o tym, jak reguluje bieżące zobowiązania. Tomasz Starzyk z Bisnode dodaje do tego jeszcze powiązania kapitałowe władz badanej firmy. Do tego wywiadownia może dorzucić całe prasowe dossier przedsiębiorstwa, co pokazuje, jak jest ona postrzegana w mediach.

– Coraz większą popularnością cieszy się stały monitoring sytuacji kontrahenta. Może on dotyczyć pojedynczych firm lub całego portfela odbiorców – mówi Szymon Wiliński, dyrektor ds. rozwoju usług informacji i windykacji w Coface Poland. To działa jak system wczesnego ostrzegania: klient dostanie informację, gdy tylko sprawdzany kontrahent popadnie w tarapaty.

Klientami wywiadowni są na ogół przedsiębiorcy z branż, które przeżywają największe kłopoty. Nie dziwi zatem, że w ostatnich miesiącach najwięcej zleceń dotyczy budownictwa. Bankructwa w tym sektorze stanowią obecnie około jednej czwartej wszystkich przypadków niewypłacalności w Polsce, podczas gdy jeszcze w 2009 roku udział ten wynosił zaledwie 10 proc. Tomasz Starzyk z Bisnode wymienia jeszcze sektor transportowy i handel spożywczy. Grzegorz Błachnio z Euler Hermes – dostawców chemii gospodarczej i kosmetyków.

– Z naszych informacji korzystają również instytucje finansowe, jak np. banki czy firmy leasingowe, które chcą w ten sposób lepiej poznać swoich klientów i dopasować do tej wiedzy stosowne zabezpieczenia – dodaje Błachnio.

Banki interesują się jednak całymi pakietami danych, np. o firmach z branży spożywczej, zatrudniających do pięciu pracowników, których obroty nie przekraczają miliona złotych rocznie.

– Nowością jest zainteresowanie naszymi usługami ze strony firm pożyczkowych, tzw. parabanków udzielających pożyczek firmom, które mają problem z dostępem do kredytów bankowych – dodaje Tomasz Starzyk z Bisnode Polska.

Przedstawiciele wywiadowni są pewni, że żniwa trwające od początku kryzysu szybko się nie skończą. Spowolnienie w polskiej gospodarce dopiero się zaczyna, a jego apogeum doświadczymy najprawdopodobniej w przyszłym roku. – Spodziewamy się dalszego wzrostu zleceń w segmencie informacji gospodarczej na poziomie około 10 procent. Wynika to z utrzymującej się niepewności przedsiębiorców co do przyszłości – kwituje Wiliński z Coface. Innymi słowy, powinniśmy modlić się o to, aby wkrótce okazało się, że wywiadownie cienko przędą. To będzie oznaczało, że wróciła hossa i cała gospodarka ma się świetnie.

08/06/2012 | Autor: Marek Chądzyński | Źródło: Dziennik Gazeta Prawna artykuł z dnia 06.08.2012