Jakie są uprawnienia dłużnika w trakcie prcoesu windykacji należności

W związku z coraz szybciej rosnącym poziomem zadłużenia Polaków, coraz więcej osób odbiera telefony od pracowników firm windykacyjnych. Informacja, którą mają oni do przekazania, na pewno nie wprowadzi nikogo w dobry nastrój, ale nie należy wpadać w panikę, tylko ustalić z windykatorem dalszy sposób postępowania – coraz częściej firmy bowiem nie narzucają dłużnikom rygorystycznych zasad spłacania zadłużenia, a zawierają ugody na warunkach, które są do zaakceptowania (i możliwe do realizowania) przez dłużnika. W ostatnich latach rynek usług windykacyjnych bardzo się ucywilizował, a windykator przestał się kojarzyć z osiłkiem z kijem bejsbolowym, który czeka przed domem, albo z nachalnymi telefonami o dowolnej porze dnia czy nocy. Mimo wszystko dłużnik powinien znać swoje prawa choćby po to, by mieć pewność, że windykator nie przekracza swoich uprawnień.

Pierwsza myśl po odebraniu telefonu od windykatora jest najczęściej taka: „Ale jak to – skąd firma windykacyjna ma moje dane i na jakiej podstawie będzie egzekwowała mój dług, przecież to nie z nią podpisywałem umowę!”. Przedsiębiorca (czyli wierzyciel), z którym dłużnik zawarł umowę (np. bank, operator telefonii komórkowej), może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na inny podmiot – w naszym przypadku na firmę windykacyjną. Stanowi o tym kodeks cywilny w części poświęconej przelewowi wierzytelności, czyli cesji (art. 509-518). W pewnych sytuacjach wierzyciel nie ma jednak prawa do przeniesienia wierzytelności. Nie będzie do tego uprawniony przede wszystkim wtedy, gdy w umowie zastrzeżone było, że wierzytelność w ogóle nie może być przenoszona lub do jej przeniesienia jest wymagana zgoda konsumenta. Rzadko jednak umowy, które nie podlegają negocjacjom, zawierają podobne zastrzeżenia. Inna sytuacją, gdy wierzytelność nie może zostać przeniesiona na inny podmiot, jest zakaz wynikający wprost z ustawy (choćby odszkodowanie za szkodę na osobie czy prawo do wynagrodzenia za pracę), wreszcie – gdyby miało się to sprzeciwiać właściwości zobowiązania (nie można przenieść choćby prawa do renty czy alimentacji, gdyż są one związane z konkretną osobą). Podmiot, który nabył wierzytelność, nabywa też wszystkie związane z nią prawa – w szczególności roszczenie o zaległe odsetki.

Dotychczasowy wierzyciel musi poinformować dłużnika o przeniesieniu wierzytelności – choćby po to, by dłużnik mógł spełniać świadczenie, czyli np. wnosić opłaty, do nabywcy wierzytelności. Dopóki wierzyciel nie poinformuje dłużnika o takiej zmianie, ten drugi jest uprawniony do dalszego świadczenia do rąk wierzyciela (takie sformułowanie znajdziemy w kodeksie cywilnym – w praktyce będzie to oczywiście najczęściej wpłata pieniędzy na odpowiedni rachunek bankowy), co będzie miało jednak skutek względem nabywcy. Jak widać, wierzyciel ma zatem interes w jak najszybszym poinformowaniu dłużnika o zmianie, a jeśli tego nie uczyni, będzie musiał się z nabywca wierzytelności dogadać co do rozliczeń z tytułu wpłat dokonanych przez dłużnika. Spełnienie świadczenia do rąk dotychczasowego wierzyciela nie będzie wywoływało jednak tego skutku, jeżeli dłużnik wiedział o przelewie.

Pewne kontrowersje budzi art. 3853 pkt. 5 kodeksu cywilnego, który wśród niedozwolonych postanowień umownych wskazuje postanowienie zezwalające wierzycielowi na przeniesienie praw i przekazanie obowiązków wynikających z umowy innej osobie bez zgody konsumenta. Powszechnie rozumie się to jako uzależnienie dopuszczalności cesji od zgody konsumenta, ale część doktryny i praktyków uważa takie rozumowanie za nieuzasadnione. Podkreślają, że w przytoczonym przepisie chodzi o ogół praw i obowiązków, wynikających z umowy – nie zaś o przelew wierzytelności, więc ten jest jak najbardziej możliwy i nie narusza przepisów.

Czy przekazanie danych osobowych firmie windykacyjnej jest zgodne z prawem?

Jak natomiast kształtuje się kwestia przekazywania danych osobowych firmie windykacyjnej? Dane osobowe dłużnika są niezbędne dla dochodzenia wierzytelności, bez ich przekazania nabywca wierzytelności nie będzie mógł realizować swoich uprawnień. Stanowi to wystarczającą przesłankę do przetwarzania danych osobowych, gdyż, zgodnie z  art. 23 ust. 1 pkt 2, przetwarzanie danych osobowych jest dopuszczalne, gdy jest to niezbędne dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa. Na takim stanowisku stoi także Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 6.06. 2005 r. (sygn. akt I OPS 2/2005) wskazał, że można przekazywać firmom windykacyjnym dane dłużników bez ich zgody, ale trzeba wyważać między ochroną ich praw i wolności obywatelskich oraz prywatności a interesami wierzycieli. Jeszcze dobitniej wyjaśnił to Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (wyrok z dnia 16.11.2005 r., sygn. akt II SA/Wa 139/05): „nie można też tak rozumieć przepisów ustawy, że udostępnienie danych osobowych dłużnika w celu windykacji należności, narusza dobro tej osoby, gdyż byłoby to niczym nieuzasadnione jej uprzywilejowanie. Zawierając umowę cywilnoprawną, należy liczyć się z jej konsekwencjami, a także z tym, że obowiązek wykonania umowy dotyczy jednej i drugiej strony, nawet jeżeli jedna z nich jest konsumentem”.

Windykator to nie komornik!

Windykator nie ma tak szerokich uprawnień, jak komornik. Nie może na przykład zająć przedmiotów należących do dłużnika – ba, nie wolno mu nawet informować dłużnika, że pojawi się w miejscu jego zamieszkania w celu sporządzenia spisu majątku. Takie naruszenia już się zdarzały i spotkały się ze stanowczą reakcją UOKiK. W 2009 r. Prezes Urzędu nałożył karę na firmę windykacyjną, która pisemnie informowała dłużników, że jej pracownicy złożą im wizytę celem spisania majątku. W 2011 r. z kolei ukarana została firma, która insynuowała, także w kierowanych do dłużników pismach, że jej pracownicy mają prawo wejść do mieszkań dłużników nawet pomimo ich sprzeciwu.

Windykatorowi przysługuje natomiast prawo do nawiązania kontaktu z dłużnikiem – i to nie tylko telefonicznie, ale także osobiście, odwiedzając go w miejscu zamieszkania. Windykatorowi nie wolno jednak wprowadzać dłużnika w błąd co do jego uprawnień, nie może także stosować wobec niego przymusu fizycznego i psychicznego.

Jedynie komornik, dysponujący prawomocnym wyrokiem sadowym z klauzulą wykonalności, może wszcząć egzekucje, w tym – dokonać zajęcia majątku.  

BIK–groźba realna?

Jedynie banki oraz spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (SKOK) mają prawo umieszczać dane o dłużnikach w Biurze Informacji Kredytowej – i tylko te podmioty mogą korzystać z danych znajdujących się w BIK-u.  
Firmy windykacyjne mogą umieszczać informacje o dłużnikach w innych rejestrach – przede wszystkim w Krajowym Rejestrze Długów, który jest największym biurem informacji gospodarczej w Polsce (działa od 2003 r.). Przekazywanie informacji o dłużnikach następuje w oparciu o ustawę o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych z 2010 r.

Do KRD może trafić nie tylko przedsiębiorca, ale i osoby fizyczne. Bez obaw, nie każda wierzytelność trafia od razu do rejestru. W przypadku dłużników, którzy są konsumentami (a więc gdy zobowiązanie nie zostało zaciągnięte w związku z prowadzeniem rzez nich działalności gospodarczej), można przekazać do rejestru informacje o zobowiązaniach tej osoby, jeśli:

a)zobowiązania te powstały w związku z określonymi umowami, w szczególności w związku z umową kredytu
b)zobowiązania dłużnika wynoszą co najmniej 200 zł i są wymagalne od co najmniej 60 dni
c)upłynął co najmniej miesiąc od wysłania do konsumenta pisemnego wezwania do zapłaty połączonego z ostrzeżeniem o możliwości wpisania go do rejestru

04/27/2012 | Autor: Martyna Kośka | Źródło: portal www.lex-portal.pl