Gdy kontrahent upada, konieczne jest natychmiastowe działanie

Syndyk da znać wszystkim wierzycielom wskazanym w księgach bankruta

To także niełatwa sytuacja dla jej kontrahentów, którzy w związku z niewypłacalnością mają trudności w wyegzekwowaniu przysługujących im należności. Napędzana przez kryzys fala upadłości powoduje, że rośnie ryzyko natknięcia się na kontrahentów z poważnymi problemami.

– Wyróżnić należy dwie sytuacje związane z bankructwem. Pierwsza to taka, w której w stosunku do zadłużonej firmy ogłoszono upadłość. I druga, w której istnieje duże ryzyko, że upadłość zostanie ogłoszona w najbliższej przyszłości – zauważa Krzysztof Balczunas, dyrektor ds. wierzytelności korporacyjnych w firmie Kruk S.A.

Zwiastun problemów

Lepszą z punktu widzenia wierzycieli sytuacją jest ta, gdy kontrahent popadł co prawda w problemy, ale ogłoszenie upadłości wciąż pozostaje jedynie perspektywą.

– W obecnej sytuacji makroekonomicznej ogromne znaczenie mają działania o charakterze prewencyjnym, które ograniczają ryzyko wystąpienia problemów w przyszłości – zaznacza Balczunas.

Ważne okazuje się więc nie tylko sprawdzenie potencjalnego kontrahenta przed zawarciem umowy, ale i uważne obserwowanie jego sytuacji również później, ponieważ symptomy ewentualnych problemów pojawiają się na długo przed. Dlatego widząc, że partner biznesowy popada w kłopoty, warto podjąć aktywne działania.

– Można zawrzeć ugodę, wystąpić o dodatkowe zabezpieczenie, czy też o natychmiastową zapłatę, jeśli spełnione zostały przesłanki wymagalności wierzytelności – tłumaczy Balczunas.

Ugoda, polegająca na przykład na rozłożeniu płatności dłużnika na raty, może uratować go przed utratą płynności finansowej. Z kolei zabezpieczenie daje realną szansę wyegzekwowania przysługującej przedsiębiorcy należności z poszczególnych składników majątku kontrahenta w razie pogłębienia się problemów finansowych. Przedsiębiorca może również próbować skłonić drugą stronę do ustanowienia poręczenia.

– Umożliwi to sięgnięcie także do majątku podmiotu trzeciego w sytuacji, gdy w stosunku do dłużnika ogłoszona zostanie upadłość – wyjaśnia Balczunas.

Bankructwo faktem

Sytuacja ulega zmianie w chwili, gdy na wniosek wierzycieli lub samego dłużnika wszczęte zostaje postępowanie upadłościowe. Co ważne, jest to proces, którego głównym celem jest właśnie zaspokojenie wierzycieli. Wynika to z ustawy z 28 lutego 2003 r. – Prawo upadłościowe i naprawcze (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 175, poz. 1361 z późn. zm.). Najważniejszym zadaniem dla przedsiębiorcy w ramach postępowania upadłościowego jest zgłoszenie wierzytelności na opracowywaną przez sąd listę. Daje to szansę na odzyskanie choć ułamka należności z tej części masy upadłościowej, która ostanie się po zaspokojeniu Skarbu Państwa.

Zgłoszenie należy odpowiednio udokumentować oraz dokonać go w terminie wskazanym w postanowieniu o ogłoszeniu upadłości. Jest ono publikowane w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, a wspomniany czas wynosi od miesiąca do trzech. Lepiej się z tym nie ociągać, ponieważ zgłoszenie dokonane po ostatecznym podziale środków z masy upadłościowej powoduje bezskuteczność związanego z wierzytelnością wniosku.

Co do zasady syndyk powiadomi wszystkich zainteresowanych wierzycieli wskazanych w księgach rachunkowych bankruta. Nie zawsze jednak dany przedsiębiorca jest w takim dokumencie umieszczony, dlatego tak ważna okazuje się wspomniana wcześniej znajomość obecnej sytuacji dłużników.

To, czy i ile przedsiębiorca dostanie ostatecznie należnych mu środków, decyduje się jednak nie przed sądem, ale w chwili przystąpienia do podziału masy upadłościowej.

– Zabezpieczenie interesów wierzyciela w upadłości sprowadza się w zasadzie do czynnego uczestnictwa w postępowaniu. Jest to proces prawny, w którym warto ustanowić profesjonalnego pełnomocnika zapewniającego pełną ochronę interesów przedsiębiorcy – radzi Krzysztof Balczunas.

10/10/2012 | Autor: Piotr Pieńkosz | Źródło: Dziennik Gazeta Prawna artykuł z dnia 10.10.2012