Czy osobista wizyta u dłużnika jest zgodna z prawem czy nie?

Windykacja bezpośrednia polegająca na osobistych kontaktach z dłużnikiem w miejscu jego zamieszkania, pobytu, pracy bądź siedzibie przedsiębiorcy nie bez powodu jest narzędziem chętnie wykorzystywanym przez windykatorów.

Powody są oczywiste - dłużnicy znacznie bardziej skłonni są podejmować pozytywne z punktu widzenia wierzyciela decyzje pod wpływem emocji spowodowanych wizytą, niż pod wpływem innych środków nacisku lub perswazji (telefonów, wezwań). Ze skutecznością wizyty negocjatora może jedynie konkurować doręczony dłużnikowi pozew, nakaz zapłaty (wyrok) lub zawiadomienie o wszczęciu postępowania egzekucyjnego.

W zasadzie wizyta negocjatora składana dłużnikowi nie różni się niczym od wizyty sąsiada lub listonosza. Nie znajdziemy tym samym w przepisach powszechnie obowiązującego prawa uregulowań odnoszących się do tej sytuacji. Odpowiedź na pytanie, czy jest to działanie zgodne z prawem wydaje się więc banalnie prosta i oczywista - windykator ma prawo kontaktować się z dłużnikiem osobiście. Wszak w myśl popularnej łacińskiej sentencji, co nie jest zabronione, jest dozwolone. Tak też w istocie jest z wizytą składaną dłużnikowi, jednak nie należy problematyki windykacji bezpośredniej traktować tak skrótowo. Samo zagadnienie zgodności z prawem wizyty, rozumianej jako jednorazowa czynność faktyczna nie wyczerpuje bowiem tematu. Gdyby tak było, firmy windykacyjne nie określałyby standardów odnoszących się do tego narzędzia windykacyjnego.

Składanie wizyty dłużnikowi zawsze jest związane z ryzykiem. Pierwszym czynnikiem ryzyka jest sam dłużnik i jego zachowanie. Dłużnikami są bowiem nie tylko osoby nie wyróżniające się na tle innych, lecz także osoby z niechlubną przeszłością. Nie oznacza to bynajmniej, że jest ich statystycznie więcej. Nawet jeżeli przyjąć, że proporcje są takie jak dla ogółu społeczeństwa, to i tak nie można wykluczyć, że w toku podejmowanych przez negocjatora działań terenowych przytrafi się wizyta u człowieka o agresywnym nastawieniu. Drugim czynnikiem jest ryzyko prawne. Owszem, przeprowadzenie wizyty jest dopuszczalne, jednak w pewnych sytuacjach teoretycznie legalne działania mogą zostać potraktowane (tak przez dłużnika jak i organy ścigania) jako wyczerpujące znamiona czynu zabronionego.

Zagrożenie może wynikać w szczególności z uregulowań art. 107 kodeksu wykroczeń (złośliwe niepokojenie) oraz art. 193 i art. 190a kodeksu karnego (naruszenie miru domowego i stalking). Do najczęstszych zarzutów kierowanych pod adresem negocjatorów zaliczyć należy takie zachowania jak bezprawne wdzieranie się do domu dłużnika, czy też uporczywe jego niepokojenie. Większość dłużników składa zawiadomienia o przestępstwie wyłącznie w celu nakłonienia firmy windykacyjnej do zaniechania podejmowanych działań, stąd opisane w ich uzasadnieniach historie bywają wzbogacane o dodatkowe zarzuty, choćby groźby karalne lub naruszenie nietykalności cielesnej. Oczywiście organy ścigania podchodzą do tego typu zawiadomień z dużą rezerwą, co nie zmienia faktu, że dla windykatora zawsze są to sytuacje mało komfortowe i stresujące.

Aby zminimalizować ryzyka związane ze składaniem dłużnikom wizyt, organizacje zrzeszające firmy windykacyjne opracowały szereg zasad odnoszących się do tej kwestii. Przykładowo, Zasady Dobrych Praktyk przyjęte przez firmy zrzeszone w Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych (min. KRUK, Ultimo) nakazują przeprowadzanie wizyt w czasie oraz miejscu najmniej uciążliwym dla dłużnika. Zaleca się odbywanie wizyt w dni powszednie pomiędzy godzinami 07:00 a 21:00, natomiast w przypadku braku możliwości nawiązania kontaktu z dłużnikiem w czasie wyżej określonym, wizyty windykatorów mogą być podejmowane w pozostałe dni tygodnia, jednakże wyłącznie pomiędzy godzinami 8.00 a 20.00. Wizyty w innym miejscu niż miejsce zamieszkania mogą być przeprowadzane tylko wtedy, gdy miejsce zamieszkania nie jest znane albo dłużnika nie można tam zastać. Windykator powinien oczywiście działać z poszanowaniem praw dłużnika, zachować odpowiednią dyskrecję, być schludnie ubrany i kulturalny.

Przyjęte zasady wydają się rozsądnie wyważać pomiędzy prawami dłużników i dobrymi obyczajami oraz interesami firm windykacyjnych. Nie zasługują rzecz jasna na miano odkrywczych lub przełomowych, bo wypływają ze wskazań doświadczenia życiowego, jednak ich spisanie i przyjęcie jako standardów jest jednym z wielu działań mających na celu uwiarygodnienie firmy windykacyjnej nie tylko w oczach dłużników ale także klientów i instytucji zainteresowanych jej relacjami z konsumentami. Ustalenie przejrzystych zasad i ich skrupulatne przestrzeganie ułatwia także współpracę z organami ścigania, które na skutek składanych przez dłużników zawiadomień podejmują określone czynności weryfikacyjne.

Niezależnie jednak od tego, czy przedsiębiorstwo windykacyjne przyjęło oficjalny zbiór zasad etycznych, czy też nie, czynności windykacji bezpośredniej należy podejmować w sposób, który zminimalizuje ryzyko narażenia się na zarzuty dłużników lub osób trzecich. W szczególności należy wystrzegać się podejmowania działań, które nie przynoszą i nie przyniosą oczekiwanych rezultatów.

Do takich działań należy zaliczyć składanie wielokrotnych wizyt dłużnikom nie wyrażającym woli załatwienia sprawy w sposób polubowny. Jeżeli dodatkowo dłużnicy nie życzą sobie kolejnych wizyt, tym bardziej nie należy ich podejmować bez uzasadnionej przyczyny. Należy unikać przekraczania progu mieszkania lub posesji dłużnika bez jego przyzwolenia lub wbrew jego woli (nie mówiąc już o wdzieraniu się siłą). Bezwzględnie trzeba wystrzegać się wszelkich zachowań, które mogą prowadzić do ujawnienia informacji o zobowiązaniach dłużnika osobom trzecim, bez względu na stopień ich pokrewieństwa lub podejrzewanej zażyłości z dłużnikiem.

Dłużnik powinien także już na początku wizyty zostać poinformowany przez windykatora o jej przyczynie i celu. Oficjalnym powodem wizyty może być brak możliwości nawiązania kontaktu telefonicznego, natomiast jej celem uzgodnienie warunków spłaty zadłużenia na drodze pozasądowej. Wszelkie inne powody wizyty, zwłaszcza nie znajdujące oparcia w rzeczywistych uprawnieniach negocjatora (choćby ustalanie składników majątku dłużnika), znalazły bądź mają szansę znaleźć swoje niechlubne miejsce w nieformalnym katalogu praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Jeżeli więc windykator ma zamiar przy okazji wizyty rozeznać się także w warunkach egzystencji oraz stanie posiadania dłużnika, nie powinien go o swoich zamiarach informować.

10/01/2012 | Autor: Przemysław Jamróz | Źródło: portal www.windykacja.pl